Uniwersytet Trzeciego Wieku im. Jerzego Kozarzewskiego w Nysie
Untitled Document
Przekaż 1% podatku Strona główna Harmonogram zajęć Statut Władze Stowarzyszenia Deklaracje Nasz patron Komunikaty Historia Wykładowcy Program zajęć Organizacja Nasza tworczość Kongres Kontakt
Untitled Document

Nasza twórczość

„…chwile szczęścia się w życiu zdarzają, ale nigdy nie pozostają w nim na długo.”
(Charlotte Link)

Koło fortuny

Zaopatrzeni w nadzieję i wiarę,
że jeszcze przyjdą dobre chwile
cieszymy się tym, co mamy
choć chcielibyśmy drugie tyle

Zaopatrzeni w nadzieję i wiarę
czekamy cierpliwie,
aż zmienią się koleje losu
i zatrzymując koło fortuny
znajdziemy na szczęście sposób

Zaopatrzeni w nadzieję i wiarę
czekamy, aż ślepy traf
podrzuci nam wygraną
i czyjeś serce znowu uwierzy,
że je do miłości wybrano.

Krystyna Wawrzkiewicz


Z i m a
Anno Domini 2019

Gdzie są te śniegi, zawieje, zamiecie
Gdzie ten zimowy, oszroniony las
Gdzie te baśniowe, lodowe klimaty
z mojej usłużnej pamięci?

Gdzie śnieżne tunele,
i że zima znów zaskoczyła drogowców
Gdzie lodowe stalaktyty
na molo w Sopocie
i plaża wysypana
kryształkami lodowego szkła?

Gdzież jest ta zima,
o której się śpiewało
"uchucha, uchucha
idzie zima zła"

Było, co było
wszystko się zmienia
Biegun wcale nie powoli
pozbywa się swoich lodowców
Jesień wita się z wiosną
a i wiosna jakaś inna
Tylko słońce ciągle tak samo
zachodzi za coraz wcześniejszy
horyzont
Jeszcze


grudzień 2019
Krystyna Wawrzkiewicz


Krystyna Wawrzkiewicz

Jestem seniorem

Jestem seniorem sześćdziesiąt plus
niektórzy mówią: to starość już
a inni, że to piękny wiek
więc się integruję i studiuję
na uniwersytecie,
o którym też mówią, że lat ujmuje.

Jestem aktywna.
Korzystam z życia stosownie do wieku
zażywam także kilka leków
Wiem, że dieta to do zdrowia klucz
Zapobiegam więc i biegam
Jeżdżę także na rowerze
choć mam bransoletkę żółtą
albo różową
albo tylko wszczepiony implant.

Jestem aktywna
Ciągle coś realizuję
Dyskutuję i planuję
Jestem aktywna

Do redakcji listy piszę
i noszę błyszczący tischert
Rzeźbię, maluję, fotografuję
i jestem piękna
w tym pięknym wieku.
Jestem aktywna


Jesienna zaduma

A na polach już jesień
Co nam jutro przyniesie
garść orzechów
kosz grzybów
kiść winogron
krzak głogu?

Babie lato się skrada
liście szepczą czerwienią
A za chwilę na cmentarz
biały kwiat zaniesiemy

Gdzie smutek i zaduma
przy grobach się rozsiadły
i zapalają znicze
pilnując swoich zmarłych

A na polach już jesień
Co nam jutro przyniesie

17.10.2019


Wiersze napisane przez Marię Kuzdrowską słuchaczkę UTW w Nysie.

WSPOMNIENIA

Gdy sięgam myślą wstecz
i widzę Twą wspaniałą postać
tak bardzo chciałabym, abyś nadal był z nami
i aby nigdy nie trzeba było się z Tobą rozstać.
Byłeś najlepszym ojcem wszystkich ludzi na świecie
jedynym niezastąpionym, a przecież śmiertelnym.
Byłeś ponad wszystkich rządzących tym światem
a nawet najbiedniejszego nazywałeś bratem.
Zwiedziłeś cały świat, by się zbliżyć i pojednać ludzi
by dodać im otuchy, miłość w nich obudzić
miłość do Boga i do samych siebie
pogodzić narody, wojny ukrócić,
a potem znów do swej Stolicy wrócić.
Nasz kraj tyle Ci zawdzięcza, gdyż przez długie
lata motała go mocna nić pajęcza.
Kiedy głosiłeś swe mądre nauki
zdawało się, że świat odmienisz
a ludzie będą aniołami.
Ale niestety, gdy Cię zabrakło, wszystko wróciło
i znów jesteśmy tacy sami.
Odszedłeś od nas do Domu swego Pana
Ty znalazłeś tam swoje królestwo
a na ziemi pozostała rana.
Rana, rana którą trzeba leczyć przez czas bardzo długi
bo opuścił nas na zawsze ukochany Papież Jan Paweł Drugi.

KATYŃ

To słowo ma podwójny wymiar Przed laty zginęli tu ludzie, niewinni, bezbronni
Którzy byli zupełnie sami.
Nikt ich nie sądził, nie bronił, a jedyną ich winą
Było to, że byli mądrymi Polakami.
Przez długi czas lezeli w tej ziemi i czekali
Aż nadeszła chwila prawdy, ale nie do końca
Chwila, która wlecze się długo, za długo,
Przez naród polski oczekiwana
Ale światu zupełnie nie znana.
Minęło prawie trzyczwarte wieku,
Historia zatoczyła krąg.
Jak bardzo marny jesteś człowieku.
Lecieli by uczcić tych, co w tej ziemi pogrzebani
Tymczasem zginęli sami.
Chcieli aby świat też wiedział co znaczy słowo Katyń
Aby obnażyć kłamstwo zadane przed latami
I teraz oddając życie w tak strasznej katastrofie
Jest pewne, że świat dowie się o wszystkim
I nie będziemy już sami.
Kraj nasz we łzach tonie, pogrążony w żałobie,
96 ludzkich istnień, rządzących naszym krajem
Złożonych zostanie w grobie.
To co się stało, nie ma żadnego sensownego
Wytłumaczenia w umysłach ludzi, ale może
Ten fakt, ten straszny dramat, pojedna
Dwa narody i żal za grzechy swych
Przodków w nich obudzi.

PRZEMYŚLENIA

Głos grzęźnie w gardle
oczy mgła zasnuwa
zniknęły podziały
każdy ból odczuwa
     Oby te dni rozpaczy
     zasiały nowe ziarno
     by zniknęła nienawiść, kłótnie, oskarżenia
     aby jeden dla drugiego był prawdziwym bratem
     aby to co się stało nie zmieniło się
     w stan zapomnienia
By nasi politycy, mądrze krajem rządzili
nie dla swej pozycji i prywaty
by słowa ich nie były tylko pustymi sloganami
ale dla narodu i kraju oddani byli
     Byłam ogromnie wstrząśnięta
     płakałam na głos jak dziecko
     i mało nie pobiłam mężczyzny
     który powiedział "to wszystko sprawa Tuska"
     ale nagadałam mu
     w obecności wielu ludzi.


Alfreda Helena Nowak ur. w 1941 r. w Małych Końskich. Ukończyła Studium Nauczycielskie o kierunku plastyka i wychowanie początkowe i Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Zielonej Górze. Za całokształt pracy pedagogicznej nagrodzona Złotym Krzyżem Zasługi. Od 2004 r. mieszka w Nysie, a od 2006r. prowadzi "spotkania poetyckie" na Uniwersytecie Trzeciego Wieku im. Jerzego Kozarzewskiego w Nysie.
Teksty zamieszczone w almanachu są debiutem literackim.
Zbiorki napisane "do szuflady" to: "Z poezją pod rękę", "Poezja kwitnąca" oraz zbiorek "Niema, ślepa i głucha".

Nysa wieczorem

Podziwiam miasto z lotu ptaka.
Nie straszne mi są smoki.
Patrzę przez okno na świat,
dla każdego z innym widokiem.

Nad miastem rozpięty mrok.
Wieże toną w woalu ciemności i śnieżycy.
Rytmicznie tryskają światłem smoki,
odsłaniając wieżę ratuszową
i ruch na ośnieżonej ulicy.

W mieście króluje Wieczór,
łuna świateł bije wysoko.
Girlandy żarówek oplatają ulice,
kolorowa pajęczyna świeci.

Miasto przecina srebrzysta rzeka.
Tafla lodu sterczy u brzegów.
Dachy pokryte śnieżnym puchem
Drzewa jak śnieżne parasole drzemią.

Ośnieżone samochody suną w dal
jak ognisty wąż czerwonych świateł.
W przeciwnym kierunku mknie
reflektorów białych sznur,
pośród roziskrzonych latarń.

Pośpiech, ślizgawica, rozwagi brak,
pisk opon ostre hamowanie.
Trzask zderzaków ostatni manewr.
Wywrotka, bęc! Ratuj ich Panie!

Zachwycam się miastem z wysoka.
Królują wieże kościołów i bram.
Ubrane świerki w szaty godowe,
na skwerach mrugają i lśnią.
Księżyc świeci, gwiazdy migocą,
baśniowa jest Nysa nocą.

Patrzę na miasto wieczorem,
z podniebnej wieży ratusza.
Przebijam się przez mgieł tajemnice,
szczęśliwej gwiazdy szukam i gwiazdy liczę.

O gwiazdy, iskrzące na niebie,
rozsiewajcie dni szczęśliwe biednym!
Otwierajcie bramy dla nieszczęśliwych!
Niech miłość, pokój i szczęście
otoczy dzisiaj nas wszystkich!
Proszę.

Na firmamencie niebiańskie ogrody
a pod stopami winda i schody.
Nie liczę na przeszkody,
na swoją gwiazdę liczę.


Nenufary

Blisko fortu zielona kępa,
raj dla ptactwa wodnego.
W lustrze wody stojącej unosi się
jak pływający łabędź lilia biała.
Pośród zielonej kępy pławią się tarcze
liście i kielichy na półotwarte.
Adorują wschodzące słońce,
w ukłonie dzionek witają.

Wietrzyk kołysze lilię białą,
mizdrzą się do niej i wzdychają:
ważki, motyle i bąki.
Jej korona śnieżnobiała,
na zielonych liściach niesiona,
kąpie się w uśmiechu słońca.

O zachodzie purpura słonka
zamyka kielichy do końca.
Znużona lilia grzebień biały -
korona jej poróżowiała,
a noc ściele draperie zachodu
w mrocznym lustrze wodnym.

Nenufar, kwiat kwiatów obolały
drzemie pośród zatęchłych wód ołowianych.
Nad nim mgiełka ożywczego chłodu.
On śni o czystej wodzie, dygoce, kołysze.
Może nie płacze, ale ja to słyszę.
Są z nim gwiazdy pełne drgań.
Księżyc blady od łkań.
Cienie błądzące pośród drzew i ja.


Wrzosowiska

Słońce wznosi się po okręgu nieba
i bezsilne spada na lubuskie lasy,
gdzie na wrzosowiskach błonkojadów roje,
ostatni to już nektar tego lata spiły.
Wrzosy! Wrzosy! - brzęczą pracowite pszczoły.
Wrzosy! Wrzosy! - bzyczą wniebogłosy osy.

Rozpostarły się wrzosy po duktach, po porębach,
pośród jododajnych sosen, brzóz i dębów.
Wietrzyk jesienny zakasał po łokcie rękawy
i z rozbawieniem dmucha na rojne biesiady.

Różowoliliowe miodne wrzosy kwitną.
Wokół pachnie malinami, sosną i lipą.
Zza krzaka długonoga sarenka zipie
zachwycona zjawiskiem ślepiami łypie,
zasłuchana w monolog jaki sobie toczy,
niechlubny gość lasu, muchomór Sromota.

Nikomu w niczym nie jest tak do twarzy,
jak mnie w czerwonym w kropki kapeluszu.
Przepraszam, że wtedy "zatrułem" ci życie.
Wystraszony zając , wyskoczył i uciekł.

Borowiki, podgrzybki, kurki, stojaki,
przytakują skromnie, same pełne krasy,
z nadzieją, że nikt ich nie przebije,
bo najsmaczniejsze grzyby są w lubuskich lasach.

Urokliwe wrzosowisko, dzikie, kędzierzawe,
splecione kępki, igiełki i kulki kwiatowe,
są uduchowieniem, mają swoją wymowę.
Są mlekiem na sen, balsamem na głowę.

Pójdź na winobranie, pij miód wrzosowy.
Jedź na winobranie do Bachusa, jedź!
Tam wina gronowe, tam miody wrzosowe.
Na Piastowskich Wzgórzach, dla Zielonej Góry lep.


Grudnik

Grudnik, kalendarz kwietny czerwony,
o późnej porze roku zakwita.
Zatrzymaj upływający czas
we wspomnieniach przypomina.
A zegar tyka, tyka tyka.

Co roku prawie o jednej porze
zakwita grudnik rzecz niepojęta.
Zwiastun Bożego Narodzenia,
tworzy girlandy kielichy piętra.
Czar na parapetach. Już Święta!

Grubosz różowoczerwony kwitnie
przeszłością i marzeniami.
Gdy mróz na dworze skrzypie,
w domu choinka, żłobek, kolęda.
Pachnie żywicą i sianem.

Grudnik czerwony miłością pachnie.
Pierwsza gwiazdka świecić zaczyna.
Rzewną melodię z dzieciństwa
"Wśród nocnej ciszy", głos...
snuje kolędę rodzina.
Niech radość i spokój w nas,
zagości i po świętach.


Sekrety jemioły

Rozpierzchła na topoli rosochatej.
Jej jagody jak paciorki białe.
Jemiołuszki i drozdy głodne zimą,
tam je znajdując rozsiewały.

Teraz wisi nad drzwiami
jak girlanda święta Viscum
nosi sekrety życia niepojęta.
Pasożytująca, czasem lecznicza

Jej zwichrzone listeczki, seledyny
u sufitu tajemnicze kłęby,
otwierają życia bramy
dla niejednej Ewy i Adama.

Jemioła niedostępna , tajemnicza,
chowa swe sekrety do łożnicy.
Sekret najważniejszy zdradziła mi sowa.
Pod zimorodną jemiołą można się całować.
( A ptak mądrości wie co mówi )

Całowałeś już nie raz, całujże i teraz.
Buziak ukradziony, bywa powtórzony.
Całus pod jemiołą, bywa darem niebios.
Pocałunek w święta, dobrze zapamiętaj.

Jemioły woń i świąteczna noc
zamienią muzykę ciał w miłości owoc.
"Viscum" jemioła pochwałą
i siłą życia w naszych domach.


"Myślę..." Józef Sobczyk


Myślę więc jeszcze jestem
rzekł filozof znany,
kim byłem przedtem,
gdy przez życie byłem gnany.

Nie pamiętasz pięknych chwili
ale złe utkwiły Ci głęboko,
ktoś Twe smutki Ci umili
i pomoże dojść wysoko.

Dziś studentem jesteś stary
już nie myślisz o tej z kosą,
na bok smutki, bzdurne swary
pędź do wiedzy nawet boso.

W "UTW" znasz miłych ludzi
a szczególnie Prezesową,
która wciąż się bardzo trudzi
bo szefową jest rasową.

Raz strofuje, raz doradzi
nawet chórem dyryguje,
więc studenci są niej radzi
choć nam wpadki wypunktuje.

Trzeba pomóc Pani Eli
w trudnej pracy uczelnianej,
kiedy kilku się udzieli
będą w grupie lepiej znanej.


"Piękno życia" Józef Sobczyk

"Być albo nie być oto jest pytanie"
rzekł Hamlet do czaszki Yorika
to zwątpienie frapuje niesłychanie,
każdego myślącego logika.

Ja nie mam wątpliwości
pragnę być jak najdłużej,
by móc służyć ludzkości
i zostawić ślad wartości dużej.

Prawie każdy pewnie powie
gdy mu dopisuje zdrowie,
że życie jest cudne
choć chwilami bywa trudne.

Piękno przyrody nam wynagrodzi
chwile zadumy nad sensem życia,
smutną twarz Ci rozpogodzi
i przyspieszy sercom bicia.

Ciesz się z każdej życia chwili
nie roń łez gdy masz powody,
a muzyka niech umili
twe rozterki i zawody.

Więc zapomnij o starości,
żyj wesoło i radośnie,
wyrzuć z siebie wszystkie złości,
myśl o bzach i bliskiej wiośnie.


Hymn naszego Uniwersytetu: słowa: Regina Chramęga i Anna Bartnik (słuchaczki naszego Uniwersytetu) na melodię : naprzód wesoło niech popłynie gromki śpiew .........

"Dalej wesoło"


Dalej wesoło niech popłynie gromki śpiew,
niech stutysięcznym echem zabrzmi w sali tej.
Niech spędzi z czoła wszelki smutek, wszelki mrok,
zaczynamy piąty rok.

Ref. Uniwerek, uniwerek,
jeśli kto ma chęci szczere
niech dołączy i zobaczy
jak tu u nas żyje się.

Tu masz wykłady z różnych dziedzin, zajęć gros.
Z zespołem "Retro" możesz pieśni śpiewać sto.
Obce języki wyszlifujesz sobie też
jeśli Unię zwiedzać chcesz.

Ref. Zapraszamy, zapraszamy,
właśnie dzisiaj zaczynamy.
Dołącz proszę a zobaczysz
jak tu u nas żyje się.



Pokłosiem jednego z wykładów są K U P L E T Y których autorką jest słuchaczka naszego Uniwersytetu Anna Kałka (na melodię mazura "Jeszcze jeden mazur dzisiaj ....)


Kłótnie, waśnie od pradziejów między Polakami
A my chcemy nowych dziejów, skończmy więc z waśniami!
Precz z kłótniami, nienawiścią, złością i sporami!
Zgoda teraz niech zagości i niech będzie z nami.

Może przy wspólnym działaniu, wszystko nam się uda,
Bo jak ludzie powiadają- Pan Bóg czyni cuda,
Polska przecież nie dla tego, co krzywdzi bliźniego,
Wszak dekalog wszyscy znamy i się nie poddamy.

Bo słowiańska dusza, to jest naród stary.
Zawsze pełen sentymentu, radości i wiary
Kochajmy się bracia szczerze, szanujmy się wzajem,
Nie dajmy się, trzymajmy się, dobrze rządźmy krajem.




Słowa: Anna Kałka na melodię "Krakowiaczek jeden miał koników siedem....."


Nasz naród kochany, zawsze był nękany,
Rozbiory, powstania i dużo gderania.

Obudźmy sumienie, dajmy przyzwolenie,
Jak w narodzie zgoda, pomysłów swoboda.

Niech szacunek wspólny w sercach nam się rodzi
Stamtąd w dużej mierze ta zgoda pochodzi.

Gdy każdy dzień życia jest dziś dla nas darem.
My nie leniuchujmy i walczmy ze starym.

Europa nie chce dziś żadnych odpadów.
I my też nie twórzmy piątej części "Dziadów".

Bo jak diabeł dmuchnie, władzy głowa spuchnie,
A to Polski serce uschnie nam w rozterce.

Jak zgoda w narodzie to szybko dni schodzą,
Ludzie się kochają i dzieci się rodzą,
A władza nam jeszcze na to życie nowe
Też się postarała dając becikowe.

Wysłała mamuśka chłopca na nauki,
Myślała, że w życiu on dokona sztuki.

Choć chłopak ukończył uniwersytety,
Ma kilka dyplomów, lecz pracy niestety.

W rumieńcach się mieni, ma zaćmę w kieszeni,
Nie pije i nie je i z wiedzy głupieje.

Ale jak nam władze tu nie podołają,
Ci co chcą pracować nam pouciekają.

Boja powiem szczerze...w dużej to jest mierze,
Tu ich dokształcamy, z Polski wypędzamy.

To nie żadna racja, bo to alienacja,
Dajmy wszystkim pracę, a będzie inaczej.


Józef Sobczyk Paczków, 24 czerwca 2011r. "Kanikuła"

Cieszy wszystkich pełnia lata
smutno zaś z semestru końca
bo słuchaczy gdzieś wymiata
by korzystać z daru słońca.

Pewnie będą na swych działkach
dbać o grządki i rabaty
bądź na plażach złożą ciałka
aby wygrzać chore gnaty.

Wiem, że wszyscy zatęsknimy
za miłymi chórzystkami
może skrycie zanucimy
albo nawet zaśpiewamy.

A po feriach wypoczęci
Wróćmy do muzeum na wykłady,
by rozpocząć jak studenci
zwiększać wiedzę, zmniejszać wady.

Zarządowi i Muzeum dziękujemy
za warunki nam stworzone
dzięki którym pożyjemy
znacznie dłużej niż sądzone.

 

Stowarzyszenie Rozwoju Uniwersytetu Trzeciego Wieku im. Jerzego Kozarzewskiego w Nysie,
48-300 Nysa, ul Armii Krajowej 21 NIP: 753-229-99-83
Strony internetowe, multimedia, sprzęt komputerowy, usługi informatyczne Sigma Technology
UTW Nysa - Wszelkie prawa zastrzeżone